» Is this the end of megapixel war? Czy wojna na miliony pixeli się kończy?
In Photo Gallery
Fine Art Prints
Subscribe
  • Twitter
  • Facebook
  • Google+
  • Pinterest
  • Subscribe via Email
Blogroll

Is this the end of megapixel war? Czy wojna na miliony pixeli się kończy?

mega pixel war- joannasfoto.com/blog

pixelated version of Chapel

This is definitely not new subject.

The war on megapixel was really big for last few years, when it seemed that only by increasing resolution of imaging sensor would add quality to the image taken by the camera with such sensor.

The whole campaign around mega-pixels influenced customers and users of the final image.
I remember when working at store with photo equipment the first question I was asked was- how many mega-pixels (or mega-pretzels, how some liked to name them, lol ) given camera has. And it was really hard to explain to some people, that sensor, of course matters, but it is not the only part of camera that goes into image creation.
For many it was hard to understand, that the most effective pixel value for the size of imaging sensor build-in to point and shoot cameras to offer the best quality of image was back at… 6 mp.
Although if you look at the point and shoot camera market you’ll noticed, that manufacturers of these cameras seem to stop fighting over how many millions of pixel will their cameras have. Some have dropped number of pixels from 14 down to 10 and so on and added faster (brighter) lens, better processor etc.

Similar mega pixels war was and still is going on when we look at the dSLR’s market.
The problem is that for dSLR users, photographers who want to for example sell their photos via stock agencies, sometimes the only reason for rejection is number of pixels on their camera imaging sensor. I think it is not fair, because not always that one number will guarantee the results which image is measured against.

There is story posted on PetaPixel site which describes  a how photographer changed information included in EXIF data to avoid being discriminated based on resolution of his photograph. He was successful submitting photograph to stock agency after the change, because overall the image must have been good and suitable for submission.
And I am not getting into if it was ethical. I just wanted to stress, that it’s again about the overall quality of the photograph. The person who composes, takes, processes the image is, I think, the main reason behind quality.  Sometimes physical dimension described in EXIF data is not going to describe to the fullest the quality contained within the image.
And it’s worth to say, that quality of the image starts with the ability to use the camera in the right way. To take advantage of features and setting. To be able to use light to accomplish what you want to show.
From technical point of view it is not only sensor that adds to the quality. It is also lens which you use. It’s the light that you can apply. It is also the processor, which after receiving the image from sensor applies certain adjustments that may influence the final image a lot…

I have wrote some time ago about why or maybe why not you need an expensive camera [link]
There is connection between these two posts. Both of them suggest, where the quality really comes from.

I realize this may be only my point of view, maybe you- my dear reader- find this completely opposite to what you know and believe in.
I would love to hear what do you think on this subject? Do you usually count how many million pixels does your camera have….?

Image included in the post was intentionally adjusted for display purposes.

 

mega pixel war- joannasfoto.com/blog

widoczne pixele na zdjęciu: Chapel

 

Ten temat pewnie nie jest nikomu obcy.

Wojna na megapixele była dość ważnym elementem występującym na rynku aparatów fotograficznych od ładnych kilku lat. Przez pewien czas wydawałoby się, że jedynie liczna pixeli na matrycy aparat decyduje o jakości zdjęcia.

I wpływała ona na poglądy nie tylko klientów kupujących sprzęt fotograficzny ale także użytkowników finalnego produktu, jakim są zdjęcia
Pamiętam kiedy pracując w sklepie ze sprzętem foto pierwszym i często najważniejszym pytaniem ze strony klienta przy wyborze aparatu było pytanie o rozdzielczość- ile mega-pixeli dany aparat posiada. Bardzo często trudno było przekonać niektóre osoby, że to naprawdę nie jest jedyna specyfikacja, cecha aparatu na jaką powinni oni zwracać uwagę kierując się podczas zakupu aparatu fotograficznego i mając jednocześnie na uwadze- wysoką jakość zdjęć jakie będą mogli robić.  Jeszcze trudniej było też zasugerować, że najbardziej efektywna rozdzielczość dla kompaktowych aparatów uwzględniając rozmiar matrycy umieszczanej w owych typach aparatów- była w czasach rozdzielczości 6 mp.

Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, że ostatnio na rynku pojawia się coraz więcej kompaktowych aparatów fotograficznych z rozdzielczością ok 10 mp. Czyli producenci obniżają ilość milionów pixeli, a czasem dodają inne ciekawe i miłe funkcje lub usprawnienia, jak szybszy obiektyw, lepszy procesor, etc.

Jeśli chodzi o wojnę megapixelową to samo działo (i dzieje się) na rynku cyfrowych lustrzanek.
I tutaj jednym z problemów może być limit jaki wyznaczony zostaje przez wartość numerków odnoszących się do rozdzielczości w sytuacjach gdzie rzeczywiście może chodzić o jakość. Tutaj mam szczególnie na myśli sytuację, gdzie fotograf stara się o akceptację ze strony agencji zajmujących się zdjęciami typu stock. Często niewielka różnica w wartościach odnoszących się do rozdzielczości stanowi jedyny powód odrzucenia zdjęcia, bez zwrócenia uwagi na ogólną jakość.

Jak przykład chciałam tutaj przedstawić sytuację opisaną przez PetaPixel. Fotograf podmienił informacje zawarte w EXIF do zdjęcia, będąc pewny jakości i wiedząc, że jego fotografia nadaje się do powiększeń. Nie chcę tu wchodzić w sferę etyczną, czy coś takiego powinno się stać.
Jednak kiedy wcześniejsze próby wysyłania zdjęć do agencji zajmujących się fotografiami typu stock kończyły się odmowami ze względu właśnie na rozdzielczość. To tym razem jego zdjęcie zostało zaakceptowane i okazało się przynieść dość widoczny sukces.

Cały czas myśląc o tej historii zastanawiam się nad tym, jak często “łapiemy” i trzymamy się numerków, gdzie jakość nie jest określana jedynie w ten sposób. Jak często zdarza się, że nie patrzymy na całokształt, tylko na jakąś jedną cechę, która jest tylko częścią całości. Jak często to, co znajduje się w informacjach EXIF powinno być tylko pewną wytyczną, ale nie jedynym kryterium oceny.
Jakość zdjęcia zależy przecież także od osoby, która je zrobiła, od zdolności i wiedzy wykorzystanej w procesie fotografowania i pokazywania tego, co było zamierzone do pokazania.
Ze strony technicznej- liczy się nie tylko rozdzielczość matrycy, ale wykorzystany obiektyw, światło, wykorzystanie ustawień dodatkowych jak ISO, rodzaj i efektywność procesora, który w dużej mierze ma wpływ na finalny wygląd i jednocześnie jakość zdjęcia.

Jakiś czas temu pisałam o tym, dlaczego nie każdy potrzebuje drogiego aparatu fotograficznego.
W pewien sposób tamten post odnosi się do tego, co opisuję powyżej. Do tego dostrzegania, skąd naprawdę pochodzi jakość…

Zdaję sobie sprawę, że można by długo można by powyższy temat roztrząsać. A jednocześnie to, co napisałam jest jedynie moją opinią.
Ciekawa jestem jakie jest wasze zdanie? Czy często zdarza się wam patrzeć na ilość milionów pixeli raczej niż na rodzaj obiektywu, czy możliwości procesora wbudowanego w aparat?

Zdjęcie przedstawione w poście zostało celowo poddane obróbce dla pokazania efektu niskiej rozdzielczości.

 

Copyrights 2014 Joanna Kapica Created by Dream-Theme — premium wordpress themes. Up